|
|  |
Jak powszechnie wiadomo, nasza ojczysta ziemia kwitnie korupcją czy też, ujmując rzecz bardziej swojsko - łapówkarstwem. Wiadomości o tym jak ktoś „skonstruował” specyfikację czy „zaangażował” się w pomoc przy opracowaniu dokumentów nikogo już nie dziwią..... Cóż...
Branża laboratoryjna nie jest z pewnością wolna od tego typu zjawisk. Istnieje jednak nadzieja, że wąska specyfika jej działalności, znacznie ogranicza możliwości korupcyjne.
Mocno niepokojący jest jednak inny fakt. Łapówkarstwo stało się formą załatwiania interesów. Co gorsze, formą nie tyle znaną, ile wręcz akceptowaną. Sytuacja dotyczy oczywiście jedynie placówek finansowanych przez państwo. Skoro jednak należą do nich wysoce szacowne instytuty, szpitale, wyższe uczelnie czy agendy, trzeba by zatrzymać się nieco nad skalą zaistniałego zjawiska.
A skala to niemała.
Panująca akceptacja łapówkarstwa, nawet jeśli ujęta w kategoriach zła koniecznego, musi budzić poważne obawy. Beneficjentami tego systemu są bowiem najczęściej całe grupy kiepskich firm wraz z kiepskimi ludźmi odpowiedzialnymi za zamówienia publiczne. Doświadczenie uczy, że w wyniku tego egzotycznego połączenia nie może powstać nic innego jak tylko zwyczajna kiepskość przetargowego bytu.
Zdarzają się oczywiście wyjątki. Niestety mało optymistyczne. Nietrudno zaobserwować sytuacje, kiedy to markowy (najczęściej zagraniczny) sprzęt z najwyższej półki lansowany jest na bezkonkurencyjne i jedyne źródło zaspokojenia potrzeb zamawiającego. Na kwestię kosztów grupa lansujących nie zwraca oczywiście najmniejszej uwagi. Konsekwencją takiego postawienia sprawy są sytuacje kuriozalne. Tak oto placówka, której mizerna zasobność kiesy nie jest w stanie pokryć zapotrzebowania na sprzęt jednorazowego użytku, porywa się nagle na zakup sprzętowego Rolls Royce’a. A ponieważ z wysupłanych z trudem pieniędzy nic już nie zostaje, wstawia Rolls Royce’a do szopy ze zmurszałych desek, z bólem serca odkrywając po czasie, że zabrakło również na jego na utrzymanie.
Tego rodzaju sytuacje nie są jednak niczym dziwnym w oczach naszych „bohaterów”.
W końcu to przecież oni wydają na świat najbardziej absurdalne do spełnienia wymagania, które nikomu (za wyjątkiem nich samych) nie służą. A któż inny, jeśli nie właśnie Kiepscy, oddają się rozkoszy hiperdrobiazgowości przy sprawdzaniu formalnej strony ofert.
Zdumiewająca jest jeszcze jedna strona całej niewybrednie zadziwiającej sprawy. Niejednokrotnie pod specyfikacjami, których redakcyjno-merytoryczna strona pozostawia wiele do życzenia, znaleźć można osadzone dumnie podpisy opatrzone wielokrotnie złożonymi skrótami tytułów. Trudno jednoznacznie zdiagnozować przyczynę takiego stanu rzeczy. Kiepska świadomość treści podpisywanych dokumentów czy też zamierzona kiepskość działania…
Pewne jest jedno. Niełatwo obronić się przed niekompetencją i nienasyconą pokusą posiadania rozbudzoną w decydentach. Jeszcze trudniej dostrzec przebijającą przez ich działania czystość moralnych zasad.
W tym miejscu zaapeluję: Panie i Panowie decydenci! Podpisujcie dokumenty po ich dokładnym przeanalizowaniu. Może warto nawet czasem pokusić się o niezależnych od własnej instytucji ekspertów, by uniknąć posądzeń o rzeczoną - zamierzoną kiepskość.
Z drugiej strony należy żywić nadzieję, że jednym z widocznych pozytywnych efektów naszego członkostwa w Unii Europejskiej powinno być zwiększenie przejrzystości procedur przetargowych, a tym samym ich merytoryczne udoskonalenie. Powszechnie bowiem oczekuje się, że to właśnie w branży laboratoryjnej pojawią się stosunkowo najszybciej unijne środki. Czy więc Unia będzie się biernie przyglądać naszym kiepskim przetargom?
Axe
|
|
BIZNES LABORATORYJNY
Powstanie nowy cyklotron w Krakowie więcej...
Stem Cell Corporation w Polsce więcej...
Nowe laboratorium kryminalistyczne w Radomiu więcej...
 | Felieton |
Jest mało miejsc pracy z nazwą "biolog". Ale przecież szeroka wiedza biologiczna, od poziomu genu aż do ekosystemu, może być w różnorodny i kreatywny sposób spożytkowana na lokalnym rynku pracy.
|
2003-2008 Copyright by Laboratoria.net
|
|  |
|